Ostatni sęk

Stół musiał być duży. Ale bez obrusa. Minimalistycznie – surowe, pachnące po wsze czasy drewno, udekorowane jedynie sękami. Continue reading “Ostatni sęk”

Advertisements

Ostatni dowód

„To miasto mnie nie inspiruje”, powiedział, jak zwykle ni to nonszalancko, ni z poczuciem najgłębszej krzywdy. Jak zwykle kierując stępione spojrzenie w róg między ścianą a tureckim dywanem, lekko ocierając je o jej lewe ucho. Tak żeby widzieć, czy płacze, czy marszczy brwi, na znak, że jeszcze nie całkiem przestała go kochać.

Continue reading “Ostatni dowód”

Dach

Nasz dach nagle zniknął. Nikt nie wiedział, dlaczego. Po prostu obudziliśmy się pewnego dnia i już go nie było. Wcześniej w ogóle się na to nie zapowiadało. Nie było wokół wielkich maszyn, żurawi, koparek. Nie było tornada, ani nawet nie mieszkamy nad morzem, żeby dach mogło porwać tsunami. Zresztą, jakoś byśmy się wtedy mogli na to przygotować, bo gdyby miało go porwać tsunami, to najpierw pewnie by przeciekł. Choć może nie zdążylibyśmy tego zauważyć, fikając koziołki w wielkiej huczącej słonej fali. Continue reading “Dach”

W szafie

Moda z lat dziewięćdziesiątych wróciła wraz z ówczesnymi rozterkami i pytaniami nastolatki o sens życia. Czy włożyć amarantową spódnicę z trzema falbanami, czy może lepiej włożyć już między bajki te marzenia o byciu wielką pisarką? Czy wybrać odsłaniający ramiona dekolt a’la Brigitte Bardot czy resztę pieniędzy z konta i wyjechać na zawsze? Czy welurowa kurteczka do pasa będzie jej się dobrze układać w tym małżeństwie z rozsądku, na które nalegał on i rodzice? I czy bardziej do twarzy będzie jej w dżinsowych marchewkach czy w drodze do gabinetu prezesa z nie wiadomo którą to już dziś filiżanką kawy? Continue reading “W szafie”

Filiżanka

Powiedz mi, co chcesz zrobić.

Kawa wystygła już jakiś czas temu, a on nadal obracał w dłoniach filiżankę, nie upiwszy nawet łyka.

Skąd ja się tu właściwie wziąłem? Dlaczego tu ze wszystkich miejsc? Dlaczego o tej porze ze wszystkich możliwych pór? Dlaczego właśnie ta dłoń jest moją dłonią? To takie śmieszne przecież, siedzieć i trzymać tę filiżankę. A może i nawet trochę smutne.

Słyszysz, powiedz mi, co chcesz z tym zrobić. Continue reading “Filiżanka”

Do Najważniejszej

15 lat układałam w głowie ten list. Układałam go słowo po słowie, przecinek po przecinku, myśl po myśli. Układałam go w każdej sekundzie każdego dnia, jednocześnie nie układając go wcale. Myślałam o nim, jednocześnie nie myśląc – myśli tej bojąc się bardziej niż pustki niemyślenia. Myśli, która przez cały ten czas kiełkowała, zaciekle napierając ku górze, żeby przebić ochronną skorupę. Czasem już tuż tuż, już niemal była na powierzchni. Już czułam jej ostry zapach, a gdybym się dobrze przyjrzała, zobaczyłabym w szczelinie pomarszczone listki zaciśnięte w mikroskopijną piąstkę – zaciśnięte z całą niemożliwą siłą desperackiej walki o przetrwanie. To zdumiewające, choć i piękne zarazem, ileż życia może być w myśli o śmierci. Continue reading “Do Najważniejszej”