Zagłuszony ciszą

W dniu,  w którym Klara postanowiła uciec przed swoim krytykiem wewnętrznym nie zdarzyło się absolutnie nic, co by na to wskazywało. Jak zwykle tuż po wstaniu skrytykowała swoją figurę i włosy. Przy śniadaniu zarzuciła sobie nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu – siedem grzechów głównych stanowiło dla niej cudownie niewyczerpane źródło gotowych już zarzutów. W pracy zachowała się zbyt głośno przemykając ukradkiem korytarzem i nie domyśliła się treści maili przed ich przeczytaniem. Wszystkie te fakty bezspornie świadczyły o jej beznadziejności, a Klara nie była przecież analfabetką – potrafiła odczytać rzeczywistość. Na wypadek gdyby nagle straciła jednak tę umiejętność mogła liczyć na swego krytyka wewnętrznego. Mimo że emocjonalnie z nią związany cechował go zaiste profesjonalny obiektywizm, dzięki któremu pomagał jej odróżnić prawdę od fałszu. Continue reading “Zagłuszony ciszą”

Advertisements

(Prze)pustka do raju

Pustka była tak wielka, że nie zostawiała już miejsca na nic innego. Na szczęście tuż za nią był Głęboki Bród, miasteczko fonetycznie predestynowane do bycia tym, czym było – dyskretną scenerią dla niemoralnych opowieści. Stojące tu i ówdzie banery zapewniały przybyszów o braku cenzury, zachęcały do całkowitej szczerości i gwarantowały natychmiastowe uczucie ulgi dla każdej zbłąkanej – a raczej błądzącej – owieczki, która odważnie wyzna swoje winy. Droga do oczyszczenia nie była prosta, gdyż wiodła przez Pustkę, a jednak pielgrzymi ściągali do Głębokiego Brodu setkami z różnych stron świata. Każdy niósł bagaż swoich doświadczeń, ale ze świadomością, że pozbędzie się tego ciężaru tuż po przekroczeniu granic miasta. Continue reading “(Prze)pustka do raju”

Prawda jest kwestią samopoczucia

Paolo wyglądał bardzo młodo, i słusznie, bo miał dopiero dziewiętnaście lat. On sam uważał to jednak za niesprawiedliwość losu albo przejaw jego perfidnego poczucia humoru, bo ktoś, kto był tak doświadczony przez życie jak on zasługiwał na kilka siwych włosów lub przynajmniej na wzbudzający szacunek wąs. Niestety zamiast tego natura obdarzyła go wyglądem niefrasobliwego nastolatka i nikt w okolicy nie traktował poważnie jego słów, a w najlepszym przypadku półserio. Continue reading “Prawda jest kwestią samopoczucia”

Czasami judasz to okno na świat

Mężczyzna

W drzwiach pojawił się Jerzy, jak zwykle kryjąc się za plecami innych osób. Nie wydawało się, by znał swoich towarzyszy, dlatego podejrzewał, że Jerzy wyczekiwał przed wejściem do budynku na nadejście kolejnej wchodzącej osoby, by potem móc się bezpiecznie schować za jej przyciągająco-odciągającą uwagę sylwetką. Continue reading “Czasami judasz to okno na świat”

Czekając można coś przeoczyć

W tym barze zawsze była druga w nocy. Bez względu na porę stale było w nim mroczno, czy to z powodu ciemnozielonych zasłon, czy to ludzkich myśli. W zasadzie miało się ciągłe wrażenie, jakby bar właśnie zamykano i przyciszoną muzyką próbowano wyprosić ostatnich gości. Nie byłoby to prostym zadaniem, ponieważ klienci tego lokalu z reguły nie mieli dokąd pójść. Nikt nie trafiał tam przypadkiem, więc każdą nową osobę witano jak stałego bywalca. Powietrze było przesiąknięte zapachem tytoniu, gdyż większość tych bywalców paliła papierosy w desperackiej nadziei ukrycia swojej tożsamości za obłokiem dymu, dowodząc tym samym, że chęć ochrony własnej prywatności może być czasami silniejsza od obawy przed rakiem płuc lub impotencją. W rezultacie wszystko było owiane dymem i nawet czas był zadymiony. Continue reading “Czekając można coś przeoczyć”

Chaos to czyjś porządek

Rodzina Szarzyńskich była zbiorem barwnych postaci. Każda z nich miała własne wyobrażenie na temat normalności. Ich długa historia ekscentrycznych zachowań, które zaledwie czasami przypominały patologię, sprawiała, że czuli się bezpiecznie jedynie w swoim gronie. Tam wszystkie zasady były im doskonale znane, natomiast jakikolwiek przejaw czegoś, co powszechnie było uważane za zdrowe potęgował ich poczucie niepewności. Jednocześnie okazywali wielki szacunek dla tradycji przekazując te wzorce postępowania z pokolenia na pokolenie. Współczesna rodzina Szarzyńskich składała się z dwóch sióstr i trzech braci, którym – pomimo naturalnego utrudnienia w postaci liczebności i długiej już listy przodków – udało się nadać indywidualny rys własnym dziwactwom. Continue reading “Chaos to czyjś porządek”

Fikcja miewa realne skutki

W tym tygodniu miała się zdarzyć katastrofa lotnicza. Fred wiedział o tym, gdyż zobowiązywało go do tego profesjonalne podejście do wykonywanego zawodu. Był jasnowidzem, choć osoby mniej mu życzliwe nazywały go po prostu donosicielem. Nawet jakiś niezadowolony klient napisał to wielkimi literami sprayem na ścianie obok wejścia do jego gabinetu, co – pomimo może nieco negatywnego wydźwięku – ucieszyło jednak Freda, gdyż nie musiał już tracić czasu i pieniędzy na znalezienie odpowiedniej tabliczki informacyjnej. Uznał, że napis przynajmniej przykuwał uwagę. Co do pretensji niektórych interesantów, no cóż, w jego fachu margines błędu był tak duży, że uczucie rozczarowania było pewniejsze od spełnienia się jego przepowiedni. Continue reading “Fikcja miewa realne skutki”